Nie udało nam się tym razem wejść na szczyt. Założyliśmy obóz IV pod ramieniem na wysokości ok 7800m, ale z tej racji, że trzeba było na tym odcinku wykonać mnóstwo pracy, przyszliśmy tam bardzo późno.
Następny dzień był niestety bardzo wietrzny i zdecydowaliśmy się zejść do bazy. Nie mniej jednak to wyjście było cenne gdyż pozwoliło nam założyć obóz IV, założyć drogę praktycznie do ramienia a także zyskać niezbędną aklimatyzację. Dla mnie jest to o tyle ważne, bo nie chcę tu używać tlenu z butli.
Podczas ostatniego wyjścia działaliśmy w kilka osób: Gerlinde Kaltenbruner z mężem Ralfem, Frederick Ericsson z partnerem Tre, Fabrizio Zangrili oraz ja. Dotarli później jeszcze Darek Załuski i Tamara Stys. Teraz wszyscy odpoczywają w bazie i czekają na jakąś lepszą pogodę.
Źródło: www.wspinanie.pl

