30.06.2010 - Dotarliśmy dziś do bazy. W śnieżycy. Nasi tragarze wcale nie byli skorzy do wyjściaz Concordii.
01.07.2010 - Och, jakiś horror dzisiaj. Przez te śnieżyce, jesteśmy w proszku ze wszystkim.
Nasi kucharze wcale nie kwapią sie do rozstawiania czegokolwiek, bo albo im zimno, albo maja chorobę wysokościową. Ciężko ruszyć z miejsca z czymkolwiek. Nasi HAPsi (high altitude porters) wystraszeni, kiedy okazuje sie ze na naszej drodze nie ma ani metra poręczy. Bo oni by nawet chętnie szli do góry, gdyby wszystko było zaporęczowane. Przez parę godzin poprawiam swoja platformę pod namiot, bo ostatniej nocy zjeżdżałam z materacem w dol. Jura i Tommy pomagają wiec po jakimś czasie 'mój dom' juz jest piękny i ma wysoki murek od wiatru. Wieczorem zaś przygotowujemy trasery i liny na drogę do jedynki. Tak wiec powoli przygotowujemy sie do wyjścia do góry.
Źródło: kingabaranowska.com

