Wciągu ostatnich dwóch tygodni przeprowadzono w Himalajach Nepalu kilka akcji ratunkowych z użyciem śmigłowca. Wygląda na to, że technika "długiej liny", bardzo powszechnie stosowana w niższych górach o charakterze alpejskim, znajduje zastosowanie również na wysokościach dochodzących do 7000 metrów.
26 kwietnia zespół szwajcarsko-nepalski przeprowadził skuteczną akcję ratunkową na Manaslu, gdzie z wysokości 6000 metrów ewaukuowano 7 wyczerpanych wspinaczy koreańskich. Niestety pomoc przybyła za póżno dla jednego członka ekipy koreańskiej, który zginął ok 1000 metrów wyżej.
3 dni później piloci przeprowadzili na Annapurnie podobną operację prawie tysiąc metrów wyżej, na wysokości 6950m. Z obozu czwartego ewakuowano trzech himalaistów, Horie Colibasanu, Juanito Oiarzabala and Carlosa Paunera, cierpiących na ostrą chorobę wysokościową i odmrożenia. Niestety, podczas lotu rekonansowego odkryto, że Tolo Calafat, czterdziestoletni alpinista hiszpański, który był głównym celem całej akcji ratunkowej, nie żyje.
Celem Nepal Air Rescue Project jest stworzenie profesjonalnych służb ratowniczych, które byłyby w stanie przeprowadzać operacje ratunkowe w górach wysokich z użyciem śmigłowca, co do tej pory uważane za technicznie niemożliwe. Obie operacje ratunkowe, przeprowadzone przez członków Nepalese Fishtail Air i Swiss Air Zermatt współpracujących nad projektem, pokazały, że możliwe jest przeprowadzenie skutecznej akcji ratunkowej na wysokościach sięgających 7000 metrów. Dla wielu jest ogromny krok w przód w kwestii bezpieczeństwa w górach najwyższych, choć ratowników czeka jeszcze dużo pracy na usprawnieniem działania służb.
Źródło: explorersweb.com

